Na błękitnym niebie moich wyobrażeń
Niespokojne myśli wędrują jak chmury
Przyziemne sprawy kiełkują nadzieją
Kiedy optymizmem zasilam je z góry

Żeby smutne myśli nie psuły nastroju
Co dzień je poddaję wonnej toalecie
Strumień dobrej woli usuwa toksyny
I tak życie z prawdą działają w duecie

Do duetu dodam swoją dobrą gwiazdę
– Dla mojego dobra poszukać jej trzeba
Wytnę ją z kosmosu i oprawię w ramy
Żeby mieć kawałek prywatnego nieba

Potem w tej przestrzeni wybuduję drogę
– Swoje wątpliwości do roboty zmuszę
Będę nią sprowadzał nektar i ambrozję
Aby móc nakarmić wygłodzoną duszę

Dusza jest łakoma tej mitycznej strawy
Nie karmiona więdnie i robi się mała
Nie mając blasku jak wycięta gwiazda
Cofa się wstydliwie w zakamarki ciała

Żeby ją ośmielić wiersz dla niej napiszę
Niech on ją wyzwala otacza i wzrusza
Na kawałku nieba prześlę zapewnienie
Że moja poezja to jest moja dusza

Category: Wszystkie wpisy
You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.
Leave a Reply

XHTML: You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*