Zielone łany kłoszącej się pszenicy
Kołysane wiatrem wąsiki jęczmienia
Tu i tam chabry na polnych występach
To niebieskie punkty urozmaicenia

Między łanami długa wąska miedza
Po której mogę wolno iść przed siebie
Muszę uważać na gniazda skowronków
Które tworzą śpiewny parasol na niebie

Wiotkie źdźbła żyta falują jak morze
Złudzenie sprawia że się z nimi płynie
Dojść wąską miedzą do skraju pastwiska
Potem się położyć w białej koniczynie

Popatrzeć w niebo gdzie zwinne obłoki
Za namową prądów zmieniają figury
Kłoszące się zboża i ja w koniczynie
Też pewnie nieźle wyglądamy z góry

To są powroty mało dziś realne
Jednak w pamięci chwile ciągle żywe
Kiedy jak powój mogłem opleść życie
Tym co było obok piękne i prawdziwe

Zboże się zazłoci a ptaki wyfruną
Czas jak wiadomo ciągle robi swoje
Zielone łany spacer przez wspomnienia
Potrafi budzić duszy niepokoje

Category: Wszystkie wpisy
You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.
Leave a Reply

XHTML: You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*